 |
| Zdjęcie ze strony http://www.kresy-siberia.org/ |
wstępny wykaz rodzin mieszkających w Równem, stan w 1939 r.:
| 1. |
RACHWAL |
Edward r.1908 r. w Łucku -s. Antoniego
r.1884 r. w Łoksczace i Marii z d. Nachowska.
Był
organistą w kościele w Równem. |
| 2. |
TKACZUK, |
(IN.), |
| 3. |
BEREŹNICKI |
Antoni, żona Rozalia
z d. Roczniak, dzieci Urszula, Bohdan. |
| 4. |
RABIŃSKA |
(IN.), ul. Łesi Ukrainki 6 |
| 5. |
TARGOŃSKI |
(IN.), |
| 6. |
PODLESIECKI |
Mikołaj s. Haliny |
| 7. |
ŁOŚ |
Stefan ur.13.04.1896 w Józefówce syn Wojciecha i Elżbiety z
d.
Kamińska, żona Leontyna Tkaczyk ur.10. 1908 w Żytyniu Cukrownia,
dzieci: Henryka ur.20.12.1925 w Żytyniu Cukrownia; Bolesław ur.26.03.1928 w
Kustyniu;
Janina ur. 09.03.1931 w Metelnie. W Równym rodzina mieszkała przy ulicy Polnej 8. |
| 8. |
KRZEPEL |
Stanisław, żona Anastazja z d. Michalak,
dzieci: Teresa Stanisława. |
| 9. |
KOWALEWSKI |
Dionizy ur. 23 IV 1904 w Ostrogu syn Piotra i Bogumiły
z d. Wyszkowska, żona Janina ur. 1904r w Kowlu z d. Żórawska; dzieci Ludmiła ur.
1924r, Irena ur. 1925r, Jerzy ur. 1928r. Równe, ul. Dąbrowskiego. |
| 10. |
KOWALEWSKI |
Walenty ur. 1910r w Ostrogu syn Piotra i Bogumiły
z d. Wyszkowskiej. Równe, ul. Dąbrowskiego. |
| 11. |
KOWALEWSKI |
Antoni ur. 1908r w Ostrogu syn Piotra i Bogumiły
z d. Wyszkowskiej, żona Lubow z d. Zielińska. Równe, ul. Ułańska |
| 12. |
ŁOZIŃSKI |
Kazimierz syn Michała, żona Anna Samborska, dzieci:
Zbigniew, Ryszard, Leonard, Danuta. |
| 13. |
WIDELSKI |
(IN.), |
| 14. |
CZMIELEWSKI |
(IN.), |
| 15. |
FELIŃSKI |
Piotr i Mieczysław, |
| 16. |
STEINBACH |
Karol Wilhelm, żona Nieoniła z d. Łosiew
ur. ok. 1913 - córka Michała i Marii z d. Bielik. |
| 17. |
MRÓZ |
Ferdynand r.1894 - syn Błażeja i Ewy z
d. Pac, żona Anna r.1898 z d. Rak - córka Macieja i Marianny z
d. Banach, dzieci: Janina, Helena, Krystyna, Bolesław,
Bronisława, Regina. Po wojnie wszyscy zamieszkali we Wrocławiu |
| 18. |
HARASIMOWICZ |
Anna z d. Lachocka ur.w Zdołbunowie - wdowa po
Antonim (zm. w 1937r.), 5 dzieci, z których dwoje zmarło w dzieciństwie w Równym. Antoni miał prawdopodobnie 9 braci i 1 siostrę.
(źródło) |
| 19. |
PECZYŃSKI |
Marcin r.1896, żona Antonina, dzieci: Jerzy, Edward, Danuta, Wacława r.1926 |
| . |
Obecnie brak
więcej informacji. Proszę
Państwa o pomoc w uzupełnianiu wykazu.
|
|
|
| L.p. |
Imię Nazwisko |
Informacje w okresie i zakresie: |
E-mail - (a) zamień na @ |
1. |
Mariola Rachwal |
[czerwiec 2003] Rachwal poz. 1. |
Mariola-Sy(a)freenet.de |
2. |
Izabela Kiedrowicz |
[luty 2004] Tkaczuk poz. 2. |
izkie(a)wp.pl |
3. |
Dariusz Bereźnicki |
[marzec 2006] Bereźnicki w poz. 3. |
okmet(a)op.pl |
4. |
Aleksandra Jarosz |
[lipiec 2006] Podlesiecki w poz. 6.
Poszukuje informacji dot. dziadka |
olcia_j(a)op.pl |
5. |
Maria Nowosad |
[grudzień 2006] poz..7. |
mnowosad(a)wp.pl |
6. |
Aleksander Sówka |
[luty 2007] poz..8. |
alex.cargo(a)mail.ru |
7. |
Małgorzata Klimaszewska |
[maj 2007] poz..9-11. |
hek_sa(a)wp.pl |
8. |
Leszek Polikowski |
[maj 2007] ZDJĘCIA
z defilady z okazji 3-go maja. Rok 1937 oraz wspomnienia ułana (poniżej). [wrzesień
2007] ZDJĘCIA
2007r., . [listopad 2007] CENNIK
DRZEW w majątku Górka 1935-1936r. |
leszek_polikowski(a)o2.pl |
9. |
Anna Steckiewicz |
[czerwiec 2007] poz. 12. |
s_steckieicz(a)poczta.onet.pl |
10. |
Zdzisław Czmielewski |
[lipiec 2007] poz. 13-14. |
zdzich.czmielewski(a)wp.pl |
11. |
Wojciech Feliński |
[sierpień 2007] poz. 15. |
awuef(a)poczta.onet.pl |
12. |
Sylwia Jeleńska |
[październik 2007] Poszukuję danych dotyczących Konstantego Jeleńskiego
ze Stryja (data urodzenia, miejsce urodzenia, akt zawarcia małżeństwa lub może jest akt zgonu Konstantego Jeleńskiego),
który zginął prawdopodobnie w 1939 w okolicach Równego. |
serwis(a)asu.pl |
13. |
Marek Wiśniowiecki |
[październik 2007] poz. 16 |
m_wisniow(a)gazeta.pl |
14. |
Piotr Cychnerski |
[styczeń 2008]
ZDJĘCIA
ułanów z Plutonu Trębaczy |
cychnerskipiotr(a)poczta.onet.pl |
15. |
Anna Budzińska |
[styczeń 2008]
poz. 17. ZDJĘCIE.
Wspomnienia Bolesława Mroza i jego sióstr (poniżej) |
anna.malga(a)gmail.com |
16. |
Ryszard Kurcewicz |
[czerwiec 2008]
poz. 19 |
ryszard.1953(a)neostrada.pl |
Równe 1939 http://www.antoranz.net/BIBLIOTEKA/ROWNE/ROWNE-0.HTM
| 13 Pułk Kresowy Artylerii Lekkiej.
Informacje z pozycji kaprala nadterminowego Walentego Bagińskiego.
Oto garść informacji o tej jednostce wg stanu z roku 1936/37.
Pułk był sformowany w 1918r. we Francji. Święto Pułkowe obchodzone było 9 września.
Pułk stacjonował w Równem przy ul. 3-go Maja, natomiast jego III dywizjon Haubic w Łucku
Naprzeciwko siedziby Pułku stały również 44 i 45 Pułk Piechoty.
Skład 13 Pułku:
Działon to podstawowa komórka organizacyjna Pułku, w działonie była jedna francuska armata kaliber 75
mm. Działon składał się z 14 żołnierzy w tym dowódca + z-ca i 12 koni.
6 kanonierów obsługiwało działo: celowniczy, zamkowy i trzech amunicyjnych i
jeden ... (pomocniczy?).
6- ciu do obsługi koni
- para koni szpicowa
- " " środkowa
- " " dyszlowa
2 pary koni przeznaczona była do Jaszczy ( wóz z amunicją)
2 konie lekkie- dla dowódcy działonu i jego zastępcy.
Pluton składał się z 2 działonów
Bateria to 2 lub 3 plutony
Dywizjon to 2 lub 3 baterie
Pułk składał się z 3 dywizjonów
......................................................................................
Dowódcy: w pierwszym Dywizjonie:
dowódca I działonu w I Plutonie, I baterii - kapral Walenty Bagiński, jego zastępca - Bolesław
Chodorowski
dowódca I plutonu w I baterii - por. Miętowicz
dowódca I baterii por. Karol Raczkowski
Dowódca Dywizjonu - Major dyplomowany Nowakowski
.........................................................................
Dowódca II dywizjonu to : kapitan Tadeusz Skalski w którego skład
wchodziła szkoła podoficerska.
(zapamiętany jako wielki służbista, bez uśmiechu, skory do nagan i kar)
Dowódca 13 Pułku - Pułkownik dyplomowany Myrek, potem major Reder
adiutant dowódców: kapitan Burski
.................................................................................
Pułk dysponował dwoma poligonami:
- Powórsk koło Kowla
- Derażne około 40km od Równego
.................................................................................
Rodzina Mrozów w Równem.
…W czasie wojny różnie im się wszystkim działo. Starsze siostry już pracowały. Janka, jako, że już lepiej mówiła i pisała po rosyjsku to pracowała na poczcie.
Druga siostra – Hela pracowała w fabryce marmolady. Jako część wypłaty dostawała deputat przydziałowy w naturze- marmoladę. Dzięki temu nie głodowali. Marmolada była pożywna. Jednak mój tata tak miał jej dosyć, że potem do końca życia nie wziął do ust marmolady, a i dżemów nie lubił. Marmolada była też dla rodziny czymś w rodzaju pieniądza w czasie wojny. Po prostu był handel wymienny- ja ci dam to, a ty mi za to co innego- tak się handlowało i dzięki temu mieli też chleb i inne rzeczy.
Za ich domem w Równem było stanowisko rakiet Katiuszy. Strasznie to wyło, gdy leciało. Zaczęły się bombardowania niemieckie i ich dom ciągle był pod ostrzałem. Dziadkowie wybudowali więc w najodleglejszym zakątku ogrodu własny schron. Była to głęboka ziemianka dla całej rodziny, przykryta deskami. Gdy zbliżał się nalot cała rodzina się tam kryła. Bolek miał psa wilczura- Nerona. Bardzo go lubił. Hodował też króliki. Sam zrobił im klatki – takie bez dna i przenosił w coraz to inne miejsce ogrodu, na świeżą trawkę. Bardzo lubił te zwierzaki, ale potem w czasie wojny, niestety po kolei musiał je poświęcić, żeby rodzina miała co jeść.
Kilka razy śmierć była blisko. Raz, gdy siedzieli w swym schronie bomba upadła tuż obok. Widzieli jak te deski przykrywające schron nagle lecą do góry, a potem zasypała ich ziemia i piasek z tego wybuchu. Wszyscy się wydostali oprócz Bolka. Jego piasek przysypał aż po głowę i nie mógł się nawet ruszyć. Wszyscy rzucili mu się na pomoc. A jemu już się słabo robiło, omdlewał. Na szczęście rodzina przy pomocy sąsiadów zdążyła na czas oswobodzić Bolka. Innym razem w mieście była łapanka na Żydów. Tata też tam był i w strachu zaczął uciekać. Niemiec go gonił. Tata kluczył między domami, aż dopadł drabiny podstawionej przez znajomego, który widział co się święci . Bolek uciekł na stryszek, a ten człowiek szybko wciągnął drabinę. Niestety Bolek zgubił buta. Niemcy pewni, że znajdą Żydowskie dziecko zrobili obławę i dokładne przeszukania . Wyobrażam sobie ile strachu tata się najadł, ale skończyło się to dobrze. Taty blond włosy i niebieskie oczy nie pozwalały na pomyłkę.
Któregoś razu Nero zaczął przeraźliwie wyć. Przeszkadzał, więc uwiązali go przy budzie. Było to tuż przed Wielkanocą. Dom właśnie był pobielony na święta, w domu pisanki, ciasta i wszystko przygotowane na skromne święta. Raptem babcia dostała od kogoś cynk, że będzie straszny nalot, silniejszy niż wszystkie dotychczasowe. Niewiele myśląc babcia pędem zebrała dzieci i jak stali tak uciekli z Równego do pobliskiej wioski, do znajomych. Bolek bardzo rozpaczał, bo Nero został zapomniany przy domu i w dodatku uwiązany. Nalot był rzeczywiście bardzo silny. Słyszeli nadlatujące samoloty i huk bombardowań. Nagle Bolek zobaczył swojego psa. Nero przybiegł za nim z wyrwanym łańcuchem zakończonym szczątkiem deski! Radość była wielka. Po nalocie wrócili do domu. Z daleka zobaczyli, że dom stoi, ale na podwórku jest pełno sąsiadów. Okazało się, że po ich schronie w rogu ogrodu został tylko lej po bombie- bardzo głęboka dziura. Sąsiedzi myśleli, że cała rodzina jak zwykle w czasie nalotu schowała się w schronie i już ich opłakiwali, wiedząc, że nie mogli się uratować. Gdy ich zobaczyli całych i zdrowych to wszyscy płakali – tym razem z radości. Więzi sąsiedzkie były wtedy o wiele bliższe niż teraz. Ludzie też bardzo sobie pomagali i nawzajem wiedzieli o sobie wszystko. Sąsiedzi z ulicy byli jedną wielką rodziną- kochali się i kłócili jak w rodzinie.
Bolek w czasie wojny był jeszcze dzieckiem. Miał 9-15 lat. Całą wojnę spędził w Równem. Tata pamiętał pierwszy nalot, który o dziwo, wydał mu się wybawieniem. Otóż jego starsza siostra prasowała sobie sukienkę. Skończyła i wyszła. Bolek też chciał spróbować jak się prasuje i próbował na tej właśnie wyjściowej, eleganckiej sukience. Oczywiście coś odwróciło jego uwagę i zostawił gorące żelazko na sukience- na chwilę. Gdy wrócił w sukience była olbrzymia dziura. Skóra mu ścierpła, bo wiedział, że oberwie od siostry. W tym właśnie momencie nadleciały samoloty i przeżył pierwsze bombardowanie. Szok dla wszystkich był ogromny i w tym zamieszaniu nikt nie myślał o żelazku i sukience. Tacie się upiekło.
Potem, gdy był trochę starszy należał do harcerstwa i brał udział w obronie przeciwlotniczej. Mieli dyżury na dachach, nadsłuchiwali i obserwowali niebo, a w razie zagrożenia wszczynali alarm.
Po każdym nalocie, nawet jak domy nie były zburzone to wypadały z nich szyby. Tata Bolek szybko nauczył się fachu szklarza i miał pełno roboty. Nierzadko zamiast pieniędzy dostawał za zapłatę wódke- samogon. Przyznawał się, że już wtedy poznał pierwszy raz smak alkoholu. Ciągle też ugniatał a nawet przeżuwał kit. Wydłubywał ten kit ze zniszczonych okien. Od maleńkości był bardzo zaradny. Czasem był też urwisem, jak wszyscy chłopcy. Lubił zbierać jakieś resztki amunicji. Razem z kolegami robili sobie z tego małe wybuchy za miastem. Nieraz grzmotnęło im fest. Mogli przez takie głupie zabawy stracić życie. Zresztą nie tylko to zbierał. W ogóle lubił gromadzić rożne rzeczy, „bo zawsze może to się przydać”. Nieraz do końca były to niepotrzebne rupiecie, a nieraz wykorzystywał je do różnych zabaw lub pożytecznych urządzeń. Kiedyś chował w łóżku woreczek z nabojami, znalezionymi w mieście. Babcia znalazła woreczek i się zezłościła:
- Nawet śpisz z rupieciami, ja ci pokażę!- i zanim Bolek zdążył zaprotestować wrzuciła woreczek do pieca. Można sobie wyobrazić co się stało! Trzeba było stawiać nowy piec, a Bolkowi się zdrowo oberwało.
Po wojnie, gdy granice miały się przesunąć Ferdynand i Anna zdecydowali, że chcą jechać na ziemie odzyskane - na zachód. Wiele się słyszało o tych nowych terenach i wszyscy zachęcali. Z drugiej strony żal było wszystko zostawiać - tam na wschodzie było całe ich życie, a na zachodzie czekało ich nieznane i niepewne. Jednak nie mieli wyboru, musieli jechać jak wielu innych „repatriantów”. Wyglądało to dokładnie tak jak w filmie „ Sami swoi”. Przez wiele dni jechali w bydlęcych wagonach na zachód i ze strachem obserwowali nieznane. Nieraz zatrzymywali się na dłużej, wychodzili do pobliskich wsi, koczowali przy torach. Któregoś razu na takim postoju tata z kolegami poszedł się kąpać do rzeki, czy stawu. Niestety pociąg dostał sygnał i odjechał, nie czekając na chłopców. Jednak świetnie sobie poradzili - przy pomocy kolejarzy dogonili pociąg drezyną. Na pewno dziadkowie bardzo się przestraszyli, ale przygoda dobrze się skończyła- nie rozłączyli się. Podróżowali kilka tygodni. W końcu wysiedli w Świebodzinie.
Byli tam krótko- potem zamieszkali we Wrocławiu.
Wspomnienia Bolesława Mroza i jego sióstr spisane przez córkę Bolesława – Annę Małgorzatę Budzińską
---
Informacje encyklopedyczne: wikipedia |
Data powstania strony: luty 2004 r., ostatnia
aktualizacja: czerwiec 2008 r.
podstrona jest częścią www.wolyn.ovh.org
Strony
o Wołyniu przystosowane do rozdzielczości ekranu 1024 x 768
|
|