Szkic pochodzi ze strony Pana Ryszarda
Jezierskiego, tam też jest więcej
o Porycku.
|
Wstępny WYKAZ RODZIN, stan z w około 1939 r.
|
|
1.
|
JEZIERSKI |
(I.N.), |
|
2.
|
GĄSIOROWSKI |
(I.N.), |
|
3.
|
PIWARCZUK |
(I.N.), |
|
4.
|
MIELNICZUK |
(I.N.), |
|
5.
|
DĄBROWSKI MUCHA
CYBUCHOWSKI |
(I.N.), |
|
6.
|
SAROSIEK |
Antoni r.1885, żona Anastazja r.1895 z d.
Cybuchowska- córka Jana i Teofili z d. Dąbrowska, dzieci:
Janina r. 1921, Edward r. 1924, Jadwiga r. 1928. Antoni podobno był pisarzem gminnym. |
|
7.
|
ZEMBRZYCKI |
Wacław, żona (I.N.) z
d Bocheńska, 2 dzieci. Wacław został zesłany w głąb Rosji. Wyszedł z armią Andersa. Zmarł w 1991 r. w Bydgoszczy. Żona
i dzieci zginęły w 1943 r. z rąk Ukraińców. |
Obecnie brak
więcej informacji. Proszę
Państwa o pomoc w uzupełnianiu wykazu.
|
|
|
L.p.
|
Imię Nazwisko |
Przekazane informacje w okresie i zakresie: |
E-mail - (a) zamień na @ |
1. |
Ryszard Jezierski - dawny mieszkaniec Porycka. |
[2004] poz.
1-4. Kto wie jak zginęli moi
dziadkowie Jezierscy ze Starego Porycka w dniach 11-12-13 lipiec 1943r.?
Proszę o wszelkie nawet przypuszczenia. Będę bardzo wdzięczny. |
dziadek_jez(a)poczta.fm |
2. |
Iwona
Gołębiowska |
[listopad 2005] poz. 5 |
ivego(a)poczta.onet.pl |
3. |
Barbara Sarosiek-Januszewska |
[listopad 2007] poz. 6-7
Z relacji mojego śp. ojca Edwarda oraz dziadków pamiętam, że podczas pamiętnych mordów Polaków między 11. a 13. lipca 1943 r. znajdowali się w podpalonym przez
Ukraińców kościele w Porycku. Cudem uniknęli śmierci. Ciocia Janina opowiadała, że udało jej się wynieść jakiś obraz. Ciocia Jadwiga ukrywała się parę dni w jakimś dole. Dzięki pomocy jakiegoś
Ukraińca, dotarli do Lwowa, a potem do Krakowa, gdzie przebywali do końca wojny. W 1946 r. przenieśli się do Nakła nad Notecią koło Bydgoszczy.
Ciocia Janina wyszła za mąż za wdowca - Wacława Zembrzyckiego. |
barbara.sj(a)gmail.com |
11 lipca 1943 roku do kościoła pod wezwaniem św. Trójcy
w Porycku na Wołyniu, podczas odbywającej się mszy, wkroczyła ukraińska sotnia
Kurenia Zawidowskiego. Strzelając z ręcznych i maszynowych karabinów zamordowano
kilkudziesięciu Polaków. Ludzie zgromadzeni w kościele próbowali uciekać, lecz ich
wysiłek okazał się bezskuteczny. Kościół był otoczony. Po chwili napastnicy weszli
do środka i zaczęli dobijać rannych strzałami w głowę. Wydawać by się mogło, że
nikt nie miał szans na przeżycie. Jednakże jedną z nielicznych osób, która
przeżyła był ministrant Stanisław Filipowicz. Widząc, że Ukraińcy
dobijają rannych udawał nieżywego. Nie wiedział, że leżąca obok niego matka była
śmiertelnie ranna. Korzystając z nieuwagi oprawców, Filipowicz przedostał się na
strych, a stamtąd do sąsiadującego z kościołem banku. Leżąc kilka godzin na strychu
doczekał się, że zbrodniarze odjechali. W tym czasie w kościele, oprócz jego matki,
zginęła jego siostra i siostrzenica. Następnego dnia, tych co ocaleli, dobijano w
domach. W sumie zamordowano ponad 200 Polaków. (z http://ofiaromwojny.republika.pl/teksty/0007.htm)
Data powstania strony: sierpień 2004 r.,
ostatnia
aktualizacja: lipiec 2008 r.
podstrona jest częścią www.wolyn.ovh.org
Strony
o Wołyniu przystosowane do rozdzielczości ekranu 1024 x 768
|