Nazwa miejsca, wg. lokalnych
przekazów, sięga czasów króla Jana Kazimierza, który w tutejszych
lasach polował, a w dolinie nad Horyniem odpoczywał. Osada Janowa
Dolina powstała jako osiedle zakładowe. Miejscowość została
zbudowana w latach 1920 - 1930 przy nowopowstałych Państwowych
Kamieniołomach Bazaltu, zatrudniających ok. 1200 pracowników.
Rozrastała się w miarę rozwoju kopalni, osiągając w końcu lat
30-tych liczbę ponad 3000 mieszkańców, w tym 97%
(procent) Polaków. Twórcą
i dyrektorem kopalni, aż do 1940 r. był inż. Leonard Szutkowski,
jego zastępcą inż. J. Niwiński, a budowniczym osiedla inż.
Urbanowicz. Dużą część załogi kopalni stanowili pracownicy dojeżdżający
do pracy koleją, jak również mieszkańcy pobliskich wiosek, głównie
wsi Złaźne, leżącej na lewym brzegu
Horynia
Janowa Dolina była osiedlem nowoczesnym, w pełni zelektryzowanym,
zwodociągowanym, skanalizowanym, zbudowanym na podstawie szczegółowego planu
urbanistycznego (analogicznie jak Gdynia). Osiedle mieszkaniowe zrealizowano na terenie
pięknego lasu sosnowego. Takie dorodne lasy można obecnie podziwiać w Puszczy
Augustowskiej. Osiedle położone było na obszarze pomiędzy wyrobiskiem kopalnianym Nr
1, a urwiskiem zalesionym zboczem doliny Horynia. Siatka ulic, a w zasadzie alei została
wytyczona w układzie prostokątnym pomiędzy istniejącymi drogami lokalnymi Złaźne -
Hołowin, Złaźne - Podłużne. Dla poszczególnych alei wycięto w lesie pasy o
szerokości ca 100 m. Środkiem każdego pasa biegła ulica wybrukowana kostką
bazaltową. Po obu stronach ulicy, na działkach o powierzchni ok. 600 m kwadratowych
(20x30 m) wybudowano domki - wille czterorodzinne. Do każdego mieszkania należała
cześć działki, Wszystkie te działki były pięknie zagospodarowane i utrzymane.
Dominowała hodowla kwiatów. Obserwowało się dosłownie współzawodnictwo pomiędzy
poszczególnymi ogródkami.
Części piwniczne wszystkich domów budowane były z mienia
bazaltowego. Na nich wznoszono budynki drewniane, dwukondygnacyjne, z dachami
dwuspadowymi, krytymi czerwoną dachówką. Wszystkie ściany drewniane z pięknie
obrobionych brusów zabezpieczono od zewnątrz pokostem i lakierem bezbarwnym, dzięki
czemu widoczna była faktura drewna. Całość dopełniały ogrodzenia drewniane w postaci
niskich płotków sztachetowych. Poszczególne aleje nosiły nazwy: A, B, C, D.. G -
główna, K - kolejowa.. Z -zamykająca od strony Horynia. Pomiędzy poszczególnymi
alejami pozostawiano pas lasu szerokości 100-120 m, dzięki czemu zapewnione zostały
warunki prawdziwego komfortu dla mieszkańców osiedla. Specjalnym akcentem była aleja S
- spacerowa przecinająca aleje mieszkalne, równoległa do Horynia i ulic G i Z.. Była
to aleja szerokości ca 100 m nieprzejezdna z rabatami kwiatów, krzewów ozdobnych,
ławkami, zawsze pięknie zadbana.
W centrum osiedla, przy alei głównej wybudowano duży budynek tzw.
BLOK w kształcie litery U, w którym znalazły się: sala kinowa, widowiskowa, pokoje
hotelowe i mieszkalne dla specjalistów - pracowników samotnych, jadłodajnia, kioski.
Obok "bloku" znajdowało się boisko sportowe piłkarskie - lekkoatletyczne.
Przy kopalni działał klub sportowy "Strzelec", prowadzący wiele sekcji, z
tego na dobrym poziomie sekcja piłki nożnej, boksu, zapaśnicza, kajakarska, pływacka i
inne. Pomiędzy boiskami a kopalnią pozostawiono później pas zalesiony, który
izolował osiedle od kopalni. W niedalekim sąsiedztwie "bloku", na istniejącym
wzniesieniu, wydzielono teren pod budowę kościoła stałego, do budowy, którego nie
doszło. Czasowo kościół mieścił się w obszernym baraku, wybudowanym na tym terenie.
Większość budynków użyteczności publicznej i budynki dyrekcji kopalni wzniesiono w
początkowym okresie przy drodze Złaźne - Hołowin, biegnącej wzdłuż skaju
południowego osiedla. Były to budynki zarządu kopalni, posterunek policji, przedszkole,
przychodnia lekarska, szkoła oraz kilka budynków mieszkalnych, w tym budynek mieszkalny
dyrektora i jego zastępcy.
W związku z tym, że osiedle powstało jako zakładowe, na terenie
stanowiącym własność kopalni, wyniknęło szereg uwarunkowań, które miały istotny
wpływ na sytuację mieszkańców. Kopalnia nie wyraziła zgody na jakikolwiek handel
prywatny, Wynikało to zapewne z obawy przed infiltracją na teren osiedla Żydów, gdyż
cały handel na Kresach Wschodnich był zasadniczo w rękach żydowskich. Na terenie
osiedla Janowa Dolina handel prowadzony był wyłądznie przez spółdzielnię
"Społem". Sklepy tej spółdzielni działały również w Złaźnem i
Kostopolu. W spółdzielczym pawilonie handlowym i w sklepach filarnych można było
kupić wszystko oprócz alkoholu. Najbliższy punkt sprzedaży alkoholu był w Złaźnem.
Dzięki temu nie istniał w Janowej Dolinie problem alkoholizmu. W pewnych okresach
kopalnia płaciła pracownikom cześć wynagrodzenia swoją własną walutą (ebonitową),
którą można było wydawać przy zakupach w sklepach spółdzielczych. Nawet apteka
była w Złaźnem (prywatna) w budynku wzniesionym specjalnie dla niej przez kopalnię. (fragmenty
z książki Bogusława Sobonia "Wołyński życiorys")
Nie wszyscy mogli otrzymać od razu
mieszkanie, bo Janowa była jeszcze w rozbudowie. Część ludzi mieszkało
w ziemiankach lub jak Stanisław Cichawa z rodzicami w wyeksploatowanej
smolarni, słowem - gdzie się tylko dało.
wstępny WYKAZ RODZIN os. JANOWA DOLINA i przyległych
okolic, stan przed 1943 r.
1. |
DĄBROWSKI |
(IN.) |
2. |
MISIUREWICZ |
syn Bohdan. |
3. |
MAGDZIŃSKI |
(IN.) |
4. |
SZUTKOWSKI |
Leonard
(ur. 1887 r., por. rez., inż. górnik, dyr. Kamieniołomów.
Wywieziony na śmierć do Kijowa) (źródło), |
5. |
MENDYK |
(IN.) |
6. |
BOGDANOWICZ |
syn Tadeusz, |
7. |
BERNAT |
Walenty, żona Stefania, dzieci: Janina (1928), Irena (1929). (źródło), |
8. |
BATOR |
syn Jan
(1921), uczeń - wywieziony na śmierć do Kijowa, |
9. |
KARWAN |
Jan, żona Jadwiga, |
10. |
SOBOŃ |
syn Bogusław, |
11. |
WYSOKIŃSKI |
Jan
r.1904, żona z d. Dolbizno, 2 synów. Mieszkała tu też
siostra Jana z mężem i dziećmi. Wysokińscy mieszkali wcześniej
w Złaźnem, a pochodzili z
Garwolina. W 1943 r. rodzina wywieziona
na roboty do Niemiec, (www) |
12. |
JARECKI |
Kazimierz, żona Aniela z d. Żołądziewska,
dzieci: Witold lat 4, Ryszard lat 3. [inf. Aleksandra Zbierska
fortfox(a)go2.pl] |
|
13. |
JANUCHOWSKI
|
- komendant policji, miał córkę Urszulę |
|
14. |
ZARĘBSKI |
- był kierownikiem
szkoły, wielki nauczyciel i patriota. |
|
15. |
PISULA |
syn
Tadeusz był drużynowym 55 drużyny Z.H.P. |
|
16. |
SAWICKI
|
Bronisław, żona Ola, córka Bożena,
mama Oli - Anna Oborska. Wszyscy zamordowani 1943
r. |
|
17. |
HELEN |
(IN.) |
|
18. |
PROBUCKI |
(IN.) |
|
19. |
SŁÓJKOWSKA |
Bronisława r.1910 z d. Przewłocka - córka Józefa i Marii z
d. Dobrowolska, wdowa (mąż Jan do
śmierci w 1939r był policjantem w Nowomalinie),
córki: Władysława r.1931, Teresa. Mieszkały
od 1939 r. w budynku szkoły.
Bronisława pracowała w sklepie spółdzielni jako ekspedientka (foto). |
20. |
KORYCKI |
Mieczysław
ur. około 1904 r., zm.w 1958 r, żona Wiktoria Julia ur.
1919 r. Dzieci:
Stanisława, Regina, Bożena.
Mieczysław pracował jako strażak w Zakładowej Straży Pożarnej
Kamieniołomów Janowej Doliny. |
21. |
CICHAWA |
Jakub_Marian s. Pawła i
Heleny, żona Anna z d. Cwelon, dzieci: Stanisław, Irena,
Maria. Mieszkali w pobliżu osady (jak niżej -
relacja Stanisława Cichawy). |
22. |
HANEL |
małżeństwo, córka Józefa,
syn Jan. Mieszkali w ziemiance - około 3 km od Janowej w
osadzie po wyeksploatowanej smolarni: 2 ziemianki, 3 drewniane
budynki. |
23. |
TOMCZYK |
(IN.)
mieszkali obok rodziny Hanelów (z poz. 22) |
24. |
MARTYNIUK |
Andrzej, żona: Helena z
d. Bartłomiejczyk?, dzieci: Maria, Irena-Zofia (ur. w 1927
w Maszczy; w r. 1942 lub 1943 została wywieziona do Niemiec
na przymusowe roboty), Lusia (zm. jako 5-letnie dziecko), Janusz,
Ryszard, Katarzyna. |
25. |
KACPEREK |
Józef, żona Stefania z
d. Kołek - c Jana i Marianny, dzieci: Jadwiga 1934, Czesław 1936, ( uratowani przed mordem 23.04.1943 r.)
Krystyna 1938, Alicja 1940 - zginęły 23.04.1943 r.
Mieszkał tu jeszcze: Jan Kołek ojciec Stefanii Kacperek
z synem Czesławem ur. 1913 ( uratowani przed mordem 23.04.1943 r.). Józef pracował w kopalni bazaltu.. |
26. |
BUCZKOWSKI |
(IN.), żona Józefa z d. Kołek
(była siostrą Stefanii Kacprek). |
27. |
CHORĄŻYCZEWSKI |
(IN.), Rodzina ocalała
w całości. Zostali przez Niemców wywiezieni w Sudety (Mariańskie
Łaźnie). |
28. |
JASTRZĘBSKI |
Roman, żona Katarzyna z d.
Pindra, syn Jerzy (1939). Roman pracował w kamieniołomach.
Po wojnie w Gdyni. |
29. |
KOZŁOWSKI |
Władysław, żona Elżbieta z domu
Kowal, córka i syn Stefan. Mieszkali na ul."K", ulicy która przylegała do ściany lasu. |
30. |
ŁOSZEK |
(I.N.) - kowal, |
31. |
ZIENTAL |
Jan, żona Janina, dzieci:
Ryszard. |
32. |
CHMIELEWSKI |
Wacław r.1896 - syn Ignacego i
Walerii z domu Hartowicz, właściciel piekarni w Złaznem, żona Maria r.1906 z d.
Sikora, dzieci: Halina r.1929, Urszula r.1931,
Janusz r.1932. |
33. |
SKOWROŃSKI |
Stanisław, żona Janina z domu
Puchała, syn Jan r.1941. |
34. |
TYSZECKI |
Władysław, żona Waleria z domu
Dzieniak, dzieci: Józef, Halina, Zbigniew, Tadeusz. Władysław był sztygarem w kamieniołomie bazaltu. W
Przebrażu przeżył napaść band UPA i wraz z rodziną wyjechał na zachód. Został pochowany w Malborku. |
35. |
GEDJAN |
Grzegorz - chodziarz z
klubu Strzelec Janowa Dolina (20.03.1936 Warszawa - czas 1.50.51
na 20 km) |
36. |
PROKOPOWICZ |
(I.N.) - chodziarz z
klubu Strzelec Janowa Dolina. (20.03.1936 Warszawa - czas 1.50.51
na 20 km) |
37. |
DYMARSKI |
Walerian r.1910 - syn Andrzeja i Franciszki z
d. Tomala, żona Anna r.1909 z d. Zbrug - córka Adama i Julii,
dzieci: Teresa r.1934, Eugeniusz r.1937, Zygmunt r.1939. |
38. |
CHROBOCZYŃSKI |
Jerzy, żona Wiktoria ur. w 1907r w Sandomierzu,
z d. Porębska - córka Juliana i Katarzyny, dzieci: syn Edward
ur.23.01.1929r. w Mizoczu, córka Danuta
ur. w czerwcu 1939r w Janowej Dolinie. |
39. |
ZWOLIŃSKI |
Jan (zm. 1961), żona Helena ur. 1905 w
Sierniawie z domu Kolas - córka Stanisława i Antoniny z
d. Kupa. Dzieci: Mieczysław ur. 1924 - Równe,
Teofil ur. 1926 - Sierniawa Po wojnie - Jan, Helena,
Teofil - Domecko, woj.opolskie, potem Opole, Mieczysław- szkoła w Dęblinie, Modlin Twierdza, od roku
1958 na stałe Wrocław, |
40. |
SPADZIŃSKI |
Franciszek ur.18.05.1908r. w Bohum - syn Franciszka i Rozalii, żona Dominika ur. 06.01.1901r. w Kurdybaniu z d.
Bacinowska, dzieci: Stefan, Edward ur. 14.05.1935r. w Kurdybaniu,
Krystyna ur. 17.08.1939r.w Janowej Dolinie. Rodzina ocalała wyjeżdżając do Równego. Później wywiezieni przez Niemców w okolice Berlina na roboty. Po wojnie Franciszek aresztowany przez NKWD, skatowany, został zmuszony do podpisania oświadczenia, że jest wrogiem
państwa radzieckiego, został wywieziony z terenu Niemiec do łagru na terenie Rosji (miejsce
nieznanie) tam spędził w warunkach katorżniczych 5 lat. Żona Dominika uciekła wraz z dziećmi z transportu na Sybir i osiedliła się na terenie Pomorza w Polsce. Franciszek zmarł w 1984 roku w Katowicach. |
41. |
DOBACZEWSKI |
Józef r.1887 -syn Adama i Agnieszki z
d. Kiełbasa, żona Anna r.1889 z d. Konotopska,
dzieci: Walenty-Stanisław r.1920, Henryk r.1922, Maria r.1923,
Czesław r.1925, Wincenty r.1929, Rodzina
przyjechała do Kostopola z Solca Kujawskiego pow. Bydgoszcz w roku 1935.
Józef początkowo dojeżdżał stąd do pracy w kamieniołomach w Janowej
Dolinie, pracował na wyciągu. Po krótkim czasie rodzina
przeprowadziła się do Janowej i zamieszkała u p.Zielińskiej nad Horyniem, przy plaży strzeleckiej. Następnie
otrzymała mieszkanie w domku przy ul. B. W czasie okupacji starsze rodzeństwo
nie mieszkało w Janowej Dolinie, gdyż ukrywało się (w Równem, Kostopolu, Łucku)
przed
wywiezieniem na roboty. Czesław poszedł do partyzantki (AK) i słuch o nim zaginął.
Pozostał Wincenty z rodzicami. Cudem przeżyli rzeź ukraińskich band w pamiętną noc wielkanocną.
Na drugi dzień wywiezieni na przymusowe roboty w Sudety w okolice obecnych Mariańskich Łaźni.
Po wojnie rodzina osiadła w Głuchołazach, woj. opolskie. |
42. |
SEWRUK |
(I.N.). |
43. |
BOMBA |
Antoni, żona Elżbieta z d. Zięba,
dzieci: Teresa, Genowefa, Bogdan, Barbara, Krystyna,
Marian... (łącznie 8-ro). W Maciejowie mieli piekarnię. |
44. |
MAKOWSKI |
Stefan, żona Olga z domu Korszyk,
syn Janusz ur.14.04.1936r. w Janowej Dolinie. Olga pochodziła
ze Złaźna, gdzie jej ojciec posiadał młyn i sklep(?). |
Obecnie brak
więcej informacji. Proszę
Państwa o pomoc w uzupełnianiu wykazu.
|
|
|
| L.p. |
Imię Nazwisko |
Przekazane informacje w okresie i zakresie: |
E-mail - (a) zamień na @ |
1. |
Stanisław Cichawa |
[kwiecień 2006] - Szukam informacji o
kolegach z Janowej Doliny, zdjęć Związku Rezerwistów, moich dokumentów
zostawionych koledze ze Zdołbunowa (nazwiska nie pamiętam) Moje
dokumenty zostawiłem przed ucieczką z obozu Herne Westfalia Niemcy. (3.05.2005)
[czerwiec 2006] - poz. 21-23. Jeżeli ktoś z wymienionych żyje lub najbliżsi,
proszę o zgłoszenie na mój adres. (nostalgia) |
sonsiad(a)neostrada.pl |
2. |
Anna Budzińska |
[marzec 2006] poz. 19 - Słójkowska |
anna_malga(a)poczta.onet.pl |
3. |
Beata Serocka |
[wrzesień 2004] poz. 1 |
Zabrze ul. Wolności 124c |
4. |
Leszek Polikowski |
[czerwiec 2006] poz. 20. Informacje
pochodzą od siostry Wiktorii. |
karorka(a)poczta.onet.pl |
5. |
wnuczka Heleny Martyniuk |
[sierpień 2006] poz. 24. |
brak |
6. |
Czesław Kasperek |
[sierpień 2006] poz. 25-26. |
czeihankasp(a)op.pl |
7. |
Wojciech Stopczański |
[wrzesień 2006] poz. 27. Większość
rodziny żyje i mieszka obecnie w woj. Opolskim. |
mall(a)hot.pl |
8. |
Katarzyna Kreczko |
[listopad 2006] poz. 28. Bardzo interesują mnie losy, okolice i dawni znajomi moich dziadków. Chętnie poznam opinie tych, którzy ich pamiętają, a może mają zdjęcia. |
kkgdyn(a)o2.pl |
9. |
Małgorzata Borowska |
[grudzień 2006] poz. 29-30. Wspomnienia
ojca - Stefana Kozłowskiego |
m_borowska1(a)wp.pl |
10. |
Zdzisław Ziental |
[luty 2007] poz. 31. |
red57(a)op.pl |
11. |
Urszula Chmielewska |
[marzec 2007] poz. 32. |
Hekubra(a)hotmail.com |
12. |
Skowroński Dariusz |
[kwiecień 2007] poz. 33. |
adams15(a)op.pl |
13. |
Krzysztof Tyszecki |
[październik 2007] poz. 34. |
k.tyszecki(a)wp.pl , tel. 0126540108 |
14. |
Ewa Skrzynecka |
[listopad 2007] dopisanie imion i
korekta nazwiska Mejksztan, dopisanie niani. |
skrzyneckae(a)wp.pl |
15. |
Teresa Dymarska |
[listopad 2007] poz. 37 |
smokbmw(a)poczta.onet.pl |
16. |
Leszek Wojciech Chroboczyński |
[listopad 2007] poz. 38. Dziadek
(Jerzy Chroboczyński) został powołany do wojska we wrześniu 1939r i wszelki
ślad po nim zaginął, nie figuruje na żadnych listach, poległych, więźniów
obozów, czy zakatowanych przez okupantów. Nie wiem w jakiej jednostce służył. Nie mam
pojęcia skąd pochodził, podobno był elektromonterem?, inżynierem? i również
pracował przed wojną w Janowej Dolinie (?). |
leszek.chroboczynski(a)googlemail.com |
17. |
Joanna Zwolińska- Noga |
[styczeń 2008] poz. 39. ZDJĘCIA
z wycieczki. Jestem córką Mieczysława |
joasia_zwolinska(a)tlen.pl |
18. |
Janusz Spadziński |
[styczeń 2008] poz. 40 |
janusz(a)ett.net.pl |
19. |
Wincenty Dobaczewski |
[styczeń 2008] poz. 41 [kwiecień
2008] poz. 42 |
wiciok1929(a)o2.pl |
20. |
Leszek Rześniowiecki |
[maj
2008] poz. 43 |
lrzesniowiecki(a)gmail.com |
21. |
Waldemar Makowski |
[czerwiec 2008] poz. 44 |
vercyngetoryx4(a)wp.pl |
ZDJĘCIA
z Janowej Doliny przysłałi: Adam Łój i Piotr Cychnerski
Relacja Stanisława
Cichawy:
Wykarczowane pieńki pod teren kopalni były przerabiane na dziegieć i smołę. Żyd, właściciel terenu sprzedał plac który kupili pracownicy kopalni i pierwotnie zamieszkali w ziemiankach. Janowa Dolina była w trakcie budowy Finskich domków. Hanel obok ziemianki postawił drewniany domek, myśmy u niego zamieszkali. Ta nazwa po smolarni pozostała, ja chodząc do szkoły w Janowej Dolinie do wybuchu wojny 1939 ukończyłem 5 klas. Ojciec uciekając do Zdołbunowa przed Sowietami w 1940 roku nas ściągnął do swojej Mamy naszej Babki. Co się stało z Hanelami, Tomczykami, Probuckimi, nic mnie nie wiadomo, oprócz tego ze mieszkający w Janowej Dolinie Sawicki Bronisław
- mąż mojej mamy siostry Oleksandry, ich córka Basia, babcia mojej
mamy zginęli zamordowani (podobno spaleni) w bloku Z (ulice oznaczone
były alfabetyczne).
Fragment relacji Władysława Kobylańskiego
(...)
Janowa Dolina - kwiecień 1943 r.
Janowa Dolina znana była powszechnie z bogatych złóż kamienia bazaltowego. Masakry
ludności polskiej dokonali nacjonaliści ukraińscy spod znaku tryzuba w Wielki Piątek
1943 r. Nożami, siekierami, kulami z broni palnej zamordowano w bestialski sposób około
600 osób bez względu na wiek, płeć i stan zdrowia.
Polacy z Janowej Doliny nie byli w najmniejszym stopniu przygotowani do obrony. Dobrze
uzbrojeni mordercy pastwili się nad życiem bezbronnej ludności, nawet psychicznie
nieprzygotowanej do stawiania oporu. Świadkowie tej masakry - byli mieszkańcy Janowej
Doliny, Jan Karwan i jego żona Jadwiga, z którymi zapoznałem się w Chicago w 1988 r. -
mimo tak dużego dystansu czasu jeszcze z trudem, ze łzami w oczach po przeżytym szoku
opowiadali o przebiegu masakry ludności polskiej w Janowej Dolinie.
"W Wielki Czwartek 1943 r. na ulicach Janowej Doliny pojawiło się bardzo dużo
schutzmanów (policji ukraińskiej w służbie niemieckiej). Miejscowa ludność
ukraińska, jak i my, Polacy, była bardzo zaniepokojona ich przybyciem.
Niektórzy Ukraińcy radzili Polakom ucieczkę do lasu, inni zabierali Polaków do swoich
domów i przechowywali ich w ukryciu. Między innymi nas i nasze dzieci przechowywał w
swoim domu Ukrainiec Wasyl. Atmosfera zagęszczała się. Do Janowej Doliny przybywały
dalsze jednostki policji na służbie niemieckiej. Pojawił się nawet oddział policji
składającej się z Litwinów i Łotyszy. Była też widoczna obecność miejscowych
służb wojska niemieckiego. Wasylowie informowali nas na bieżąco, że policja chodzi i
zbiera informacje, w których domach mieszkają Polacy, a w których Ukraińcy. W Wielki
Piątek po zmierzchu rozpoczęła się rzeź bezbronnych. Po wymordowaniu Polaków w ich
domach zaczęto również sprawdzać, czy w domach ukraińskich nie ma Polaków. Polacy
wykryci (zadenuncjowani) w domach ukraińskich byli mordowani na miejscu, w obecności
rodziny ukraińskiej. Były też przypadki, że wraz z Polakami zamordowani zostali
Ukraińcy, którzy przyznali się, iż wiedzieli o obecności w ich domu Polaków i nie
wydali ich z własnej inicjatywy. Znany nam jest przypadek, że wykryta w domu ukraińskim
pani Świderska z trojgiem dzieci musiała wcześniej oglądać mord swoich opiekunów
Ukraińców, a potem dopiero odebrano życie jej i jej dzieciom.
Mimo tej bezwzględności policji ukraińskiej Wasyl przechował nas przez cały dzień
jeszcze w sobotę, a po zapadnięciu nocy wyprowadził nas do lasu i pożegnał.
Przedostaliśmy się lasami do Kostopola. W Kostopolu szacowano na gorąco, że w Janowej
Dolinie w Wielki Piątek wymordowano co najmniej 570 Polaków. (...) Garnizon niemiecki w
Janowej Dolinie liczył około tysiąc żołnierzy Wehrmachtu, wobec masowych morderstw i
pożarów zachował się biernie. Nie opuścił swoich koszar.
Wspomnienia Stefana
Kozłowskiego
Nazywam się Stefan Kozłowski. Urodziłem się 27 lipca w 1940r w Janowej
Dolinie. Mój ojciec Władysław Kozłowski urodził się w Busku koło
Lwowa. Był absolwentem szkoły rzemieślniczej w Busku posiadając dyplom ślusarza
artystycznego. Po odbyciu służby wojskowej (służył we flocie Pińskiej jako
marynarz) rozpoczął pracę w kamieniołomach Janowej Dolinie. Bardzo szybko awansował i na dziale mechanicznym został mistrzem na dziale mechanicznym kamieniołomów. W 1943r w czerwcu
ożenił się z moją matką Elżbietą z domu Kowal ur. w
1912r. Oboje rodzice już nie żyją. W czasie napadu na Janową Dolinę miałem 3
lata. Jednak pewne fakty utkwiły mi w pamięci. Pamiętam krzątaninę przedświąteczną.
Napad był przecież przed Świętami Wielkanocnymi. Sam napad musiał
być jakoś zasygnalizowany, na pewno był spodziewany. Pamiętam noc
napadu; "idące snopy słomy" (banderowcy mieli je na sobie)
następnie rzucane pod domki i podpalane. Gdy rozległy się strzały, ojciec położył nas na podłodze
(mnie i starszą siostrę), a sam ostrzeliwał się z broni
maszynowej. Nie wiem kto uzbroił mieszkańców Janowej Doliny. Byli tam wtedy
na pewno Niemcy. Pamiętam ranek. Nie wiem czy to był dzień po napadzie czy może
dwa. Wszędzie było czuć woń spalenizny. Ojciec został ranny w czasie
napadu. Kula weszła w policzek i wyszła za uchem. Opatrzony w miarę, doskonale się trzymał.
Dzięki niemu przetrwaliśmy. Przygotowywał nasz wyjazd do Kostopola.
Tam mieszkali moi dziadkowie ze strony matki. Wagony i ciągnik
(lokomotywa parowa była nieczynna) stanowiły skład pociągu.18 kilometrów dzielące nas od Kostopola jechaliśmy bardzo długo.
Zamieszkaliśmy u dziadków w Kostopolu przy ul. Kopernika 69. Tuż przy samej
fornierni. W 1945 ewakuowano nas na ziemie odzyskane do Szczecinka.
Obecnie mieszkam w Drawsku Pomorskim. Pamiętam jeszcze jak po masakrze szliśmy w stronę
stacji. Widziałem dopalające się domy, widziałem trupy leżące przy
domach. Pamiętam trzy ciała, kobietę i dwoje dzieci - częściowo
spalone. Były to zwłoki pani Starskiej i jej dwójki dzieci .Była ona moja chrzestną,
a chrzestnym był kowal w kamieniołomach pan Łoszek. On przeżył, pracował w Kostopolu w
M.T.S.
Okazało się, że biorąc udział w różnych spotkaniach "na szczycie" w dyrekcji kamieniołomów spotykał się z
ludźmi, którzy zgotowali później taki właśnie los Janowej
Dolinie. Tam w Janowej Dolinie mój ojciec dorobił się wszystkiego,
ale i wszystko stracił". Z
historii rodziny Anny Budzińskiej, fragment dotyczący Janowej Doliny ...Niestety zaczęły się pogromy ludności polskiej. Dowiadywały się o rzeziach w sąsiednich wsiach i wszyscy bardzo się bali. Szczególnie nocami. Babcia nie miała żadnej męskiej opieki i dlatego każdej nocy chodziła z dziećmi spać do sąsiadów- razem raźniej. Było to jednak stresujące i bardzo męczące na dłuższą metę- spać byle gdzie w tłoku u kogoś. W końcu którejś nocy babcia miała dość- powiedziała sobie:
- tu, czy gdzie indziej, co ma być to będzie- i nie poszły spać do sąsiadów. I wtedy właśnie przyszli Ukraińcy. Babcia zdążyła tylko z dziećmi uciec do piwnicy. Mama opowiadała, że widziała wszystko przez okienko piwniczne. Siedziały skulone, przytulone do siebie w kącie piwnicy. Serce mamie kołatało, nie mogła oddychać ze strachu. Pierwsze co zobaczyła w okienku to dziesiątki nóg przebiegających obok. Choć potem widziała rzeczy o wiele straszniejsze to w nocnych koszmarach najczęściej wracał ten tupot, a raczej szmer biegnących nóg. Mamy pierwszy wizerunek wroga i śmierci to te nogi bez butów. To byli obdarci, nędzni chłopi, ziejący szałem zabijania i nienawiścią. Na nogach zamiast butów mieli pozawijane szmaty, oplecione rzemieniami. Poruszali się po cichu, z jakimś przerażającym szmerem. Do tego dochodziły przerażające krzyki ludzi. Okazało się, że podpalili co drugi dom, wiedząc, że drewniane domy i tak się zajmą ogniem wszystkie.. Oni stali obok i siekierami rąbali wszystkich, którzy chcieli uciec z płonących domów. Okazało się, że podpalili właśnie ten sąsiedni dom, gdzie babcia z dziećmi chodziły spać, a ich to był ten co drugi, nie podpalony. Siedziały zdrętwiałe, bez ruchu, zahipnotyzowane rzezią, która widziały przez maleńkie piwniczne okienko. Tylko mała
Renia (Teresa) wtuliła się w swoją mamę i nie patrzyła. Bała się ognia. Zaczęła wołać: -
Nie chcę spalić, wole rosscelać. Babcia zakryła jej buzię, uspokoiła i potem nawet już nie zapłakała. I to je ocaliło. Doczekały bez ruchu do rana, potem jeszcze bały się wychodzić. Ukraińcy odeszli zostawiając spalona wieś i pomordowanych mieszkańców- niewielu ocalało. Na szczęście dom babci Broni nie całkiem się spalił i w końcu, ostrożnie babcia wychyliła się z kryjówki. Nic ze wsi nie zostało. Dokumenty mówią, że działo się to w Wielki Piątek przed Wielkanocą, 23.04.1943r. Zginęło wtedy 600 osób w tej wsi...
|
Wykaz części osób, które zginęły w Janowej Dolinie 23 IV 1943 r.
Ze względu na to, że większość ludzi przebywających w czasie napadu w Janowej
Dolinie pochodziła z poza osady, którzy ze sobą przeważnie nie znali się oraz ze
względu na duże rozproszenie po wojnie bezpośrednich świadków wydarzeń, dotychczas
udało się zebrać tylko niewiele nazwisk ofiar mordu z 23 IV 1943 r.. Są to: |
|
BATOŃ - rodzina, 3 osoby; |
|
BOGUCKI Jan; |
|
DĘBORUK Włodzimierz i 2 członków rodziny; |
|
DĘBSKI - rodzina, 3 osoby; |
|
KOWALSKI I.N. (technik budowlany); |
|
KOWALSKI - rodzina, 3 osoby; |
|
KOZŁOWSKA Ewa i 4 członków rodziny; |
|
ROGALIŃSKA Jadwiga; |
|
SNARSKI - rodzina, 5 osób; |
|
SIERAKOWSKI I.N.; |
|
SENIUK I.N.; |
|
WILCZOPOLSKI Stanisław; |
|
WALIŃSKI - rodzina, 3 osoby; |
|
WYRZYKOWSKA Krystyna, żona inż. Henryka W.; |
|
JAKUBOWSKI małżeństwo lat ok. 50
I.I.N.,
(rodzice Krystyny po mężu Wyrzykowskiej); |
|
SZANIAK I.N. (emerytowany st. sierżant); |
|
ZAGÓRA - małżeństwo i 6 dzieci; |
|
MEJKSZTAN - małżeństwo:
Włodzimierz i Józefa, |
|
PLUTA Stanisław lat 33 (pracownik kopalni), żona Helena
lat 39, syn Janusz lat 5; |
|
HOLC Władysław, ogrodnik, Czech. |
|
JAWORSKA I.N. (żona Jana) z dzieckiem; |
|
GABRYŚ I.N. (teściowa p. Zioła); |
|
ZUCHOROWSKA Aniela lat 20 i jej syn 1 rok; |
|
JASIŃSKA I.N. lat 40; |
|
FURS I.N. - ojciec i syn lat 10; |
|
BAKINOWSKI Aleksander (lekarz dyżurujący w szpitalu) i
żona Elżbieta; (źrodło) |
|
BORYSOWICZ Jan lat 21, student medycyny;
(źrodło) |
|
SAWICKI
Bronisław, żona Ola z domu Oborska, jej mama Anna Oborska, córka Bożena |
|
KACPEREK Krystyna
1938 i Alicja 1940 - córeczki Józefa i Stefanii (inf.
Czesław Kasperek) |
|
SALEJ Dorota - niania u państwa
Mejksztan |
|
Pacjenci szpitala - kilka osób spłonęło w wyniku podpalenia budynku
szpitala. |
|
|
| Uwaga: osoby, które znają nazwiska
ofiar nie ujętych powyżej, proszone są o przysyłanie informacji w celu uzupełnienia
listy.
|
Data powstania strony: grudzień 2005 r.,
ostatnia
aktualizacja: sierpień 2008 r.
podstrona jest częścią www.wolyn.ovh.org
Strony
o Wołyniu przystosowane do rozdzielczości ekranu 1024 x 768
|