Wyjechawszy w powiat
krzemieniecki, jedzie się jakby długim szeregiem najpiękniejszych ogrodów,
poprzerzynanych to rączo umykającymi przed oczami podróżnego strumieniami, które
gdzieś tam daleko w górach początek biorą i giną niedostrzeżone w zaroślach; to
znowu spotyka się łańcuch gór najpiękniejszym lasem grabowym lub dębowym porosłych,
które z dala już dymią sinawym oparem gęsto ku obłokom unoszącym się; dalej sioła
wśród gór rozrzucone, jak zalotne dziewczęta, to kryją się, to znowu w całej swej
malowniczej piękności ukazują się zachwyconemu podróżnemu. Mnóstwo mogił, kopców
i kurhanów po polach i przy drodze rozsianych, to zabytki dawnych tatarskich najazdów,
to pamiątki krwawych wojen kozackich w tych stronach. Tu także mnóstwo starożytnych
osad napotkać można: tam stary, omszały wiekiem kościółek, ówdzie trójkopulna
cerkiewka z za drzew wyzierająca i zamczysko w gruzach leżące, mimowolnie naprowadzają
myśl wędrowca na ubiegłe czasy, szepcą mu stare dzieje o dawnych swych mieszkańcach,
o ich życiu i zwyczajach, słowem najciekawszą kronikę przed oczyma mu stawią, Do
takich osad należy niezaprzeczalnie i Wyżgródek, także Wyszogródkiem
przez niektórych nazywany.
Malutka ta i uboga mieścina, o mil dwie od Wiśniowca
odległa, wśród gór i parowów położona, malownicze ma zewsząd widoki; brzozowe i
dębowe gaje jakby wieńcem opasują ją dokoła, a nieopodal stamtąd przechodzi granica
galicyjska. Osada ta, wielce starożytna, kolejno pozostawała w posiadaniu wielu rodzin
dziś wygasłych; obecnymi jej dziedzicami są hr. Rzyszczewscy. Z dawnych zabytków i
pamiątek zachował się tu tylko niewielki starożytny kościółek murowany i szczątki
zaledwie widoczne zamku.
Najdawniejszymi posiadaczami Wyżgródka, jak się z
dokumentów okazuje, byli książęta Zbarażscy. Gdy w 1484 r. nastąpił podział
między 4-ma synami Wasyla Korybuta Zbarażskiego, jeden z nich imieniem Fedor, otrzymał
Wyżgródek. Fedor ten, przodek dwóch książęcych domów Woronieckich i Poryckich,
synowi swojemu Aleksandrowi, który pierwszy księciem Poryckim zwać się począł,
oprócz zamku Porycka i innych obszernych dóbr na Wołyniu, wydzielił także i
Wyżgródek, który dotąd przez długi czas w posiadaniu książąt Poryckich
pozostawał. Ostatnia księżniczka Porycka Zofia Izabella, małżonka Krzysztofa
Koniecpolskiego wojewody bełzkiego, wydając córkę Anielę Febronią za Jana
Wielopolskiego kanclerza wielkiego koronnego, przekazała jej w posagu Wyżgródek. Po
bezpotomnym jej zejściu w 1661 r., odziedziczyła tę majętność Helena Zahorowska,
druga córka Zofii Izabelli Koniecpolskiej, która całą fortunę książąt Poryckich na
dom Zahorowskich zlała. Wojciech Czacki chorąży wołyński, pojąwszy za żonę
Katarzynę Zahorowską, córkę Stefana kasztelana wołyńskiego, stał się
właścicielem Wyżgródka 1694 r.; czwarta atoli część miasta z kilkoma wsiami,
należeć poczęła prawem kupna 1721 r. do Józefa Potockiego strażnika koronnego;
resztę miasta z przyległościami dokupił 1746 r. Franciszek Salezy Potocki krajczy
koronny, od Stefana Czackego łowczego wołyńskiego; roku zaś 1758 tenże Potocki,
naówczas wojewoda kijowski, cały majątek wyżgrodecki zamienił z Wojciechem
Rzyszczewskim łowczym wołyńskim, pradziadem dzisiejszego dziedzica, za kilka wsi w
ziemi czerskiej położonych. Odtąd Wyżgródek z przyległymi włościami pozostał w
domu Rzyszczewskich, przechodząc kolejno najprzód na syna tegoż Wojciecha Adama
kasztelana lubaczewskiego, następnie na wnuka Gabriela hr. Rzyszczewskiego, generała
wojsk polskich za czasów księstwa warszawskiego, aż ostatecznie dostał się jednemu z
trzech synów, hr. Józefowi Rzyszczewskiemu, dzisiejszemu dziedzicowi, który
przesiadując zwykle przez całą zimę za granicą, na lato zjeżdża z rodziną do
przyległych Wyżgródkowi Żukowiec, wsi prześlicznie położonej, z pięknym ogrodem i
pałacem gustownie wewnątrz urządzonym.
Kościół tutejszy, niewielki co do rozmiarów, na wysokiej górze zbudowany, bez
żadnych wież i kopuł, prześliczny jest samą swą starożytnością. Fundatorem jego,
jak się z wizyt kościelnych okazuje, miał być Wojciech Rzyszczewski; wnosząc jednak z
samego stylu budowy, przypuszczać należy, iż o wiele dawniejszych czasów sięga, a
Wojciech Rzyszczewski musiał go tylko restaurować i odnawiać. W świątyni tej kilka
ładnych zabytków i pamiątek widzieć można. A najprzód są tu wcale dobrego pędzla
portrety rodziny Rzyszczewskich: Wojciecha Rzyszczewskiego, najprzód łowczego
wołyńskiego, potem kasztelana buskiego, następnie lubaczewskiego, zmarłego w
Wyżgródku dn. 2 maja 1786 roku, i żony jego Marianny Suskiej; dalej dwa portrety, syna
jego Adama, także kasztelana lubaczewskiego, zmarłego w Uwinie 1808 roku i żony jego
Honoraty Chołoniewskiej; nareszcie wnuka, Gabriela hr. Rzyszczewskiego generała wojsk
polskich i kawalera kilku orderów, zmarłego przed kilku laty, i żony tegoż Celestyny z
książąt Czartoryskich, córki Józefa stolnika wielkiego księstwa litewskiego. W
wielkim ołtarzu mieści się prześliczny ołtarz włoskiego pędzla, przedstawiający
Zesłanie Ducha św. Ugrupowanie figur i twarze niektórych apostołów są szczególnie
piękne, nie tyle twarz Matki Zbawiciele. W bocznych ołtarzach niezłe także malowidła
wyobrażają samych św. biskupów: św. Erazma, św. Stanisława, św. Mikołaja i
jakiegoś jeszcze czwartego. Po obydwóch stronach wielkiego ołtarza, nad dwojgiem drzwi
do zakrystii wiodących, są dwa duże freski: Trzej królowie z darami przybywający i
Najświętsza Panna, gdy jej anioł Gabriel wielką nowinę zwiastuje. W zakrystii
pokazywano mi ogromny sztych na żółtym atłasie odbity, z obrazu Najświętszej Panny
niegdyś w kościele połońskim znajdującego się, który to obraz ks. Ostrogski, po
spaleniu się całkowitym kościoła w Połonnem, uratowawszy, przeniósł do kościoła
franciszkańskiego w Międzyrzecu ostrogskim, gdzie z wielką czcią ukoronować go
kazał. Sztych ten odbity został z polecenia franciszkanów i dedykowany Wojciechowi
Rzyszczewskiemu kasztelanowi Lubacz. dn. 23 kwietnia 1782r., na znak wdzięczności tego
zakonu, którego kasztelan był szczególnym dobroczyńcą i dal którego klasztor i
kościół w Drużkopolu wystawił. Cała ta historia i dedykacja znajdują się wypisane
u spodu obrazu. W ogólności kościół tutejszy, schludny i czysty wewnątrz, miłe na
zwiedzającym czyni wrażenie, a piękna ambona z drzewa, misternej snycerskiej roboty,
wielce go także zdobi.
Mieszczanie, których kilkanaście rodzin od niepamiętnych
czasów w Wyżgródku osiedlonych pozostało, przechowują dotąd oryginalne przywileje
królów polskich na prawo magdeburskie i inne t. p., którymi w rozmaitych czasach, na
wystawienie się właścicieli, bywali obdarzani.
|