 |
Beresteczko leży
na trakcie kupieckim z Podola do królestwa wiodącym, nieopodal od granicy austryjackiej.
Styr oblewa miasto dokoła, a czysty jak zwierciadło staw, rozsiadł się tuż przy rzece
wspaniale: na nim ogromne młyny pobudowano. Samo miasto, po większej części przez
Żydów zamieszkałe, wcale schludną jednak ma postać. Domy tu prawie wszystkie
murowane; szczególniej zaś piękne i okazałe są zabudowania dworskie i gospodarskie
dzisiejszych właścicieli. We wszystkim znać ład i wzorowy porządek; to też i na
przejeżdżającym miejsce to miłe czyni wrażenie i na długo w pamięci pozostaje.
Beresteczko pamiętne jest sławną bitwą za Jana
Kaźmirza w r. 1651 z Kozakami i Tatarami na polach tutejszych stoczoną, w której sam
król wojskami dowodził. Szczegółowy opis tego pamiętnego w dziejach narodowych
zwycięstwa, pozostawił nam naoczny świadek, walczący wówczas w szeregach żołnierz,
późniejszy historyk, Kochanowski. opis ten jest najdokładniejszym ze wszystkich jakie
dotąd o zwycięstwie tym mamy; do niego więc czytelników naszych odsyłamy. Zresztą w
każdej, bodaj najdrobniejszej historii dziejów naszych znaleźć go można, unikając
przeto powtarzania, przebiegniemy raczej pokrótce dzieje samego miasta i historyczne,
dotąd ocalałe jego zabytki.
Zygmunt August, wielki książe litewski, w przywileju po
rusku 1547 r. pisanym, tak się o Beresteczku wyraża: "Gdy majętność ta, po
księżnie Teodorze Bohuszownie Bohowitynowicz, dostała się jej małżonkowi Fryderykowi
Hlebowiczowi księciu Prońskiemu wojewodzie kijowskiemu, pozwalamy mu w Beresteczku
miasto osadzić, mieć karczmy miodowe i piwne, szynki gorzelniane i winne, pobierać
kapczyznę (czopowe), targowe i myta; targi odbywać się mają w poniedziałek, jarmarki
zaś na św. Ili i na zapusty przed św. Filipem"1.
Książęta Prońscy pochodzili z rodu dawnych książąt kijowskich, potomków w prostej
linii Włodzimierza i byli udzielnymi książętami na Prońsku. Sprzykrzywszy sobie
jarzmo tatarskie, ciążące wówczas na wszystkich książętach ruskich, przenieśli
się do Polski w pierwszej połowie XV wieku. Długo trwając w wierze greckiej, przeszli
później na kalwińskie wyznanie. Ostatnim tego rodu potomkiem był syn założyciela
Beresteczka, Aleksander książe Proński kasztelan trocki, starosta łucki, zmarły w
Beresteczku w r. 1601. Książe ten był, jak i przodkowie jego, gorliwym obrońcą nauki
Kalwina i dawną kaplicę katolicką w tym miecie znajdującą się, oddał na zbór
kalwinom. Był członkiem poselstwa po Henryka Walezjusza do Francji wysłanego;
później, za Stefana Batorego, ze znacznym pocztem ludzi królowi temu w wyprawach
moskiewskich towarzyszył. Nie zostawiwszy potomstwa, dobra swe zapisał żonie Teodorze
księżnie Sanguszkównie, córce Romana Sanguszki hetmana wielkiego litewskiego, która
po śmierci jego weszła w powtórne związki małżeńskie z Jędrzejem Leszczyńskim
wojewodą brzesko-kujawskim i tym sposobem wniosła Beresteczko i okoliczne dobra w dom
Leszczyńskich. Jędrzej Leszczyński zmarł wkrótce 1606 roku, pochowany w Beresteczku,
lecz posiadłość ta długo w domu jego pozostała. Od Leszczyńskich przeszło
Beresteczko na Zamojskich, następnie na Platerów, a od 1820 r. do Ożarowskich, których
sukcessorowie dotąd posiadają.
Miasto to miało swoje świetne czasy, często jednak
rozmaitych klęsk stawało się ofiarą. Niszczyły je kolejno morowe powietrze, pożary,
to znowu najazdy Tatarów i Kozaków; zupełnemu zaś zniszczeniu uległo po owej
pamiętnej bitwie za Jana Kaźmirza. Konstytucja koronna 1653 r. Władysławowi
Leszczyńskiemu podkomorzemu brześciańskiemu, wynagradzając mu zniszczenie miasteczka
jego dziedzicznego Beresteczka i wszystkich wsi do niego należących, przez obozy tak
nieprzyjacielskie kozackie i tatarskie, jak też pospolitego ruszenia ziem koronnych,
puściła dobra królewskie miasteczko Dubno, z kilkoma wioskami w województwie bełzkim,
na lat sześćdziesiąt, jemu i sukcessorom jego. Na początku XVII wieku Beresteczko
stało się siedliskiem Arjanów, którzy w sąsiednim Łysinie mieli swój zbór główny
i zamek obronny, a około 1644 roku mieszkał tu uczony Jędrzej Wiszowaty, główny
intendent zbirów arjańskich na Wołyniu.
Z pomiędzy starożytnych osad na Wołyniu, rzadko które
miejsce zachowało tak żywo pamięć swej przeszłości, jak Beresteczko, i rzadko gdzie
tyle razem zgromadzonych pamiątek i zabytków, świadczących o minionych dziejach tego
grodu, napotkać można. Toteż lud, patrząc na te rozrzucone mogiły, głazy i ruiny,
dotykalne świadectwa ubiegłych dziejów, tworzy na ich tle coraz to nowe legendy,
podania i pieśni, jedne od drugich poetyczniejsze. Spójrzmy i my na te pamiątki, może
z nich jaki promyk historycznej prawdy wydobyć zdołamy.
Kościół katolicki w Beresteczku obszerny, ładnymi
freskami wewnątrz ozdobiony, przed stu kilkudziesięciu laty dopiero fundowany był przez
rodzinę Karczewskich, którzy tu trynitarzy sprowadzili. Dawni właściciele tutejsi,
książęta Prońscy, a następnie i Leszczyńscy. trzymając się kalwińskiego wyznania,
niewiele się zapewne o katolików troszczyli; nareszcie rozgałęzieni tu Arjanie
przeszkadzać także musieli szerzeniu się katolickiej wiary; jednym słowem, oprócz
malutkiej kapliczki, której już śladów dziś nie pozostało, nie było tu długo
żadnej innej świątyni. Dzisiejszy kościół, kilkakrotnie przez pożary niszczony,
przed dwoma laty zupełnie zrestaurowany, mieści w sobie cudowną statuę Pana Jezusa i
relikwie św. Walentego. W dzień Zielonych Świątek bywa tu odpust doroczny, który
niezliczone tłumy ludu ściąga. Trynitarze, do 1832 roku tu przebywający, utrzymywali
przy klasztorze szkoły, które swego czasu pewnego rozgłosu używały; skazowała je
dopiero komisja edukacyjna, a kościół wkrótce na parafialny świeckich księży
zamieniono.
Wzdłuż ponad Styrem widoczne są tu fosy wodą zalane,
otaczają one całe prawie miasteczko, za któreym obszerna błoń, daleko ciągnąca się
jest właśnie miejscem gdzie ślady okopów, z których położenia rozpoznać można
dokładnie lokację dwóch obozów. Mnóstwo rozsianych dokoła tego miejsca mogił i
kurhanów, kryje zapewne ciała poległych na tych polach wojowników; największą ich
liczbę widzieć można tuż za miastem, przy drodze do miasteczka Łobaczówki, również
na polach sąsiednich wiosek Kubrowa, Wielkich Rybeń i Rusinowego Beresteczka.2
W północno-zachodniej stronie Beresteczka, na wzgórzach
lasem porosłych, na przestrzeni kilkuset sążni, ciągnie się wał, w jednym miejscu
pod kątem prostym zgięty, pokryty trawą i mchem. W niektórych miejscach sa w nim
otwory, przez które wyraźnie sklepienie, na dwóch murowanych ścianach oparte,
spostrzegać się daje. Ciekawy to szczegół, nigdzie jednakże opisanym nie był; lud
nawet tamtejszy, który w pieśniach swych mnóstwo szczegółów z wypadków miejscowych
wspomina, żadnego podania o wale tym nie zachował. Niewątpliwie musi to być zabytek z
czasów arjańskich, może miejsce ich schadzek w późniejszym czasie, gdy prześladować
ich zaczęto. Niemniej ciekawym zabytkiem w Beresteczku jest duży słup z cegły
murowany, w kształcie piramidalnej kolumny, tuż za miastem stojący. Słup ten,
kilkanaście łokci wysokości mający, musiał być odwiedzony marmurem lub głazem,
widocznie bowiem jest z nich obdarty. Umieszczona na nim w górze tablica kamienna,
następujący dobrze dotąd zachowany napis zawiera: "Aleksander Frydrykowicz
książe Proński, kasztelan trocki, zmarł roku 1601, ostatnich dni marca". W tym
miejscu książe ten pochowany został, a jak podanie miejscowe głosiło, złożono obok
niego ulubionego jego konia i psa, lecz gdy w r. 1781 Stanisław August zwiedzał to
miejsce, otworzono grób i znaleziono tylko ciało dość dobrze zachowane, w bogatym
ubiorze hiszpańskim. Dziś grób ten pusty, przed kilkudziesięciu bowiem laty popioły
księcia do Kijowa przewieziono i tam w którejś cerkwi złożono. Na kolumnie pozostał
tylko podpis Stanisław Augusta, własną jego ręką zrobiony i wielki wyłom w murze,
przez który próżny otwór od góry do dołu widzieć można. O kilkadziesiąt kroków
od kolumny, na wysokiej mogile, widocznie ręką ludzką usypanej, stoi malutka kapliczka
murowana, z wyobrażeniem św. Tekli, według podania miejscowego, pod tą mogiłą mają
spoczywać ciała kilku tysięcy kobiet, zamordowanych w czasie jednego z licznych
najazdów tatarskich na Beresteczko.
Druga mogiłę pokazuje lud okoliczny w lesie pod wsią
Dzikowinami, o kilka wiorst od Beresteczka odległą. Ma to być grób żony księcia
Aleksandra Prońskiego, później Leszczyńskiej wojewodziny brzesko-kujawskiej. Mogiła
ta, Maruchą zwana, także widocznie jest uszkodzona; może to jednak być raczej grób
siostry księcia Aleksandra, o której że imię Maryi nosiła, wspominają herbarze, jak
również i o tym, że w młodym wieku w Beresteczku zmarła. To ostatnie prędzej do
prawdy zdaje się podobne, żoną bowiem księcia była, jak wiemy, Teodora księżna
Sanguszkówna, dlaczegóżby więc po śmierci Maruchą przezwać ją miano? I na tej
mogile pobożna jakaś ręka wzniosła ładnej struktury kapliczkę murowaną, z obrazem
Matki Boskiej niepokalanego poczęcia. Miejsce to, nieco wyniosłe, prześliczne i
rozległe przedstawia widoki; mnóstwo wiosek i miasteczek rysuje się tu w oddali.
Wdrapawszy się na sam szczyt mogiły, jakby za mgłą rozeznasz stąd krzemieniecką
Bożą Górę, o 9 mil prawie odległą; nieco bliżej bieleją mury poczajowskiego
klasztoru, a na lewo wyraźniej już widać Podkamień, Brody i kilkanaście wiosek w
Galicji położonych. Wśród wsi otaczających Maruchę, wije się niewielka rzeczka,
Sudyłówką zwana. Przed dwoma jeszcze wiekami dzieliła ona województwo bełzkie od
wołyńskiego; dziś dzieli dwa cesarstwa.3
Stanisław August, wracając z Kaniowa d. 31 maja 1787 r., zwiedzał to miejsce i
zachwycony był prześlicznym jego położeniem.
Wróćmy jeszcze na chwilę do miasteczka. Tam w ogrodzie
dziedzińca pokażą nam stary brzost, tak piękny i wspaniały, że mimowolnie nim
zachwycać się potrzeba; sędziwy ten starzec dziś już jest takiej grubości , że
zaledwie pięciu ludzi objąć go zdoła. Jest podanie, że drzewo to istniało jeszcze
przed założeniem miasteczka i że od niego Beresteczkiem je nazwano; brzost bowiem w
języku rusińskim nazywają berest. Czy tak jest lub nie, trudno zawyrokować, to jednak
pewne, że podobnie wspaniałych drzew mało już w kraju napotkać można.
Kiedy obchodziłem miasteczko dokoła, a było to właśnie
w dzień niedzielny, uderzył mnie niezwykły i rzadko już gdzie napotkać się dziś
dający ubiór mieszczan tutejszych. Mężczyźni w kolorowych kontuszach, z wylotami i
jedwabnymi pasami, kobiety również w jaskrawych żupanikach, dziwnie nasze dawne jubki i
kacawejki przypominających, snuli się po rynku. Strój ten, jak mo opowiadano,
mieszczanie tutejsi przechowują święcie, co więcej, dumni z przywilejów, zachowują
je. Kilka razy do roku odbywają z uroczystością swe posiedzenia, wybierając
burmistrza, wójta i starszyznę, a wybranemu na tę godność, odnoszą ze wspaniała
procesją okutą skrzynkę z królewskimi przywilejami, która w domu jego przez cały
ciąg trwania władzy burmistrzowskiej przechowywać się zwykła. W każda niedzielę i
święto, przybrani w świąteczne stroje, niosą chorągwie za procesją, tak w cerkwi
jaki i w kościele; jednym słowem mnóstwo dawnych swych zwyczajów przechowują,
pysznią się nimi i w spuściźnie z ojca na syna przekazują. Coś podobnego widzieć
jeszcze można w Horochowie, Boremlu i w kilku innych miasteczkach na Wołyniu.
Kiedyśmy tyle już o Beresteczku rozpisali się, nie od
rzeczy może będzie wspomnieć jeszcze o dwóch szczegółach, ścisły z historią tego
miejsca związek mających. Pierwszym jest kosztowna pamiątka owej sławnej za Jana
Kaźmirza bitwy, w katedrze chełmskiej przechowująca się. Kraszewski, zwiedzając ten
kościół, opisał ją w jednym ze swych listów do Gazety Warszawskiej w r. 1852
pisanym, jego wiec własne słowa przytaczam: "Pamiątkę bitwy pod Beresteczkiem
widziałem w katedrze chełmskiej. jest to owo srebrne, wspaniałe antypedium,
wystawające w płaskorzeźbie, trybowaną robotą, Kozaków rzucających chorągwie u
stup cudownego obrazu Najświętszej Panny, który Jan Kaźmirz miał z sobą na tych
polach. Zabytek ten do dziś dnia prześlicznie zachowany. Wart by on był rysunku i
wydania w Album Wilczyńskiego, chociaż... powiedzmy szczerą prawdę, nie jest to
dzieło krajowego pomysłu, ani żywo przypomina przeszłość, o której napis
najwymowniej przemawia. Tablica ta niechybnie robioną być musiała za granicą (zdaje
się w Augsburgu) i myśl podaną bardzo słabo przedstawia. Widać że nikt ze
współczesnych rysowników nie dał do niej rysunków, a dla braku materiałów
złotnik-artysta zrobił tylko jakiś ogólnik. Nie ma tu ani charakterystycznych wojsk
polskich, ani ocechowanych strojem i rynsztunkiem Kozaków; są jacyś okryci żelazem
rycerze, hufce, chorągwie, ale to wszystko równie angielskie być mogło, jak polskie.
Rysunek obrazu dosyć ciężki, kompozycja nie uderzająca, ale pod względem techniki
wyrób dobry i tym charakterystyczniejszy, że w nim na pierwszy rzut oka styl i robotę
XVII wieku poznać łatwo.
Przeglądając przed rokiem stary rękopis o najazdach
Tatarów i Kozaków na Wołyń, wygrzebany nie pomnę już z jakiego archiwum na Wołyniu,
wśród mnóstwa ciekawych i nigdzie dotąd nie wspomnianych szczegółów, natrafiłem w
nim także na dokładny opis bitwy pod Beresteczkiem. Autor, jak wnosić należy naoczny
jej świadek, tak opowiadanie swe kończy: "Prognostykiem zwycięstwa tego (za
zdaniem wielu) była świeca w kościele lwowskim, która w oczach króla podczas Te Deum
laudamus, najprzód znienacka zgasła u wielkiego ołtarza, a potem około tego wiersza Te
ergo quoesumq. Tuis famulis etc. sama się zapaliła. Drugi prognostyk, że przed batalią
widziana byłą od wielu na powietrzu N. Matka Boska z św. Michałem na chana
uciekającego następującym, z kolubryną piorunowatą. A Matka Boska swoim św.
paludamentem koronne nasze obozy pokrywała". Jaka śliczna myśl do legendy!
Szczegół ten tym więcej na wspomnienie zasługuje, że w żadnym dotąd z tak licznych
bitew opisów wspomnianym nie był.
Obejrzawszy na koniec wszystko co tylko widzenia godnym
było, opuszczałem Beresteczko z jakąś nieokreśloną tęsknotą w sercu, jak zwykle
kiedy rzucać nam przychodzi miejsce, gdzie myśl i serce tyle wrażęń doznały. Do tej
tęsknoty jeszcze więcej usposabiało prześliczne położenie kraju przez który
przejeżdżałem. Śliczna bo to zaprawdę kraina, ta okolica Beresteczka! Jaka tu
obfitość coraz to rozmaitszych krajobrazów, jeden od drugiego piękniejszych! Tuż obok
okiem niedościgłej równiny, spostrzegasz nagle górę wyniosłą, za nią drugą i
trzecią; dalej znowu step wieńcem gajów otoczony; dokoła mnóstwo strumyków i
rzeczułek do Styru dążących, a wszędzie niezliczona ilość historycznych pamiątek,
mogił, kurhanów, zwalisk i okopów, ponad drogą i po polach rozrzuconych...
Kiedy śledziłem okiem za ślicznym tym krajobrazem
Wołynia, przychodziło mi na myśl, jakby to piękną powieść lub legendę z całej tej
okolicy utworzyć można. Same dzieje Beresteczka już najpiękniejszych do niej obrazów
dostarczyć by mogły: jego częste pożary, tatarskie najazdy, morowe powietrze; to znowu
owa sławna bitwa, ze wszystkimi swymi tradycjami, z groźną na tle jej malującą się
postacią Bohdana Chmielnickiego; dalej Arjanie, książęta Prońscy, a na koniec owa
fantastyczna postać księżniczki Maryny, która widać że bardzo kochaną za życia
być musiała, kiedy ją lud tak ładną mogiłą po śmierci uczcił, - słowem z tego
wszystkiego śliczna by się dała utworzyć całość, a tym piękniejsza, że przez
nikogo dotąd nietknięta i na prawdziwych podaniach miejscowych osnuta....

- Zobacz przywilej ten w "Starożytnej Polsce"
Balińskiego - Lipińskiego.
- W okolicy Beresteczka wiele dotąd wykopują monet z ziemi. Są
one niewielkiej numizmatycznej wartości, najwięcej tam bowiem małych kaźmirzowskich
szelążków miedzianych; na miejscu zaś gdzie była bitwa, mnóstwo kul i kawałków
zbroi znajdują.
- Niedaleko od miejsca tego położona jest wioska Peremil, której
grunta graniczą z Beresteczkiem. Jest to jedna z najstarożytniejszych osad na Wołyniu.
Przed pięcioma wiekami, gdy jeszcze miastem była, wspomnianą jest pod tym imieniem w
traktacie, którym wielcy książęta Olgierd i Lubart wraz z innymi miastami, ustąpili
królowi Kaźmirzowi.
|
|